|
pobierz
plik
zdjęć >>
Autorem tej sesji
zdjęciowej jest Katarzyna
Mirczak
/visavis.pl
Masz pytania?
Napisz maila...
|
 |
Kraków,
17-18 listopad 2007
______________________________________________________________
Ogólnopolskie
Warsztaty Kung Fu
W
duchu kronikarskiego obowiązku trzeba
napisać, ze w czasie sobotnio-niedzielnego
weekendu, 17 i 18 listopada, w Akademii
Tradycyjnego Wing Chun na ulicy Stradomskiej
11 w Krakowie odbyły się międzystylowe
warsztaty kung fu. Również należy
wymienić prowadzących zajęcia sifu,
a wiec według kolejności poszczególnych,
około 45-minutowych treningów - Zbigniewa
Błaszczaka (Hung Gar Kuen),
Sławomira Milczarka
(Tang Lang Men), Dariusza
Muraszko (Hu Lung Pai), Andrzeja
Kalisza (Yiquan), Andrzeja
Szuszkiewicza (Wing Chun),
Krzysztofa Kęska
(Tai chi chen) oraz Dariusza
Karkowskiego (Jow gar).
Glówny
temat warsztatów stanowiły zagadnienia
związane z przygotowaniem do wolnej
walki. Liczba chętnych do ćwiczeń
była tak duża, że z konieczności każdy
trening powtarzano dwa razy, aby wszyscy
z obecnych mogli wziąć w nim udział.
Miało to pewną zaletę, umożliwialo
mianowicie łączenie praktycznego i
teoretycznego sposobu odbioru. Mówiac
najprosciej: można było popatrzeć
a potem poćwiczyć. Lub odwrotnie.
Tyle
tytulem kronikarskiego wstępu, wyliczającego
wyłącznie fakty, wiec nieuchronnie
lakonicznego i nie dającego pojęcia
o wrażeniach i ogólnej atmosferze
imprezy. Moje zasadnicze spostrzeżenie
jest nastepujące: róznorodność chińskich
sztuk walki może przyprawić o ból
glowy, zwłlaszcza, że miałem do czynienia
tylko z niewielką ich próbką. Najbardziej
rzucające się w oczy różnice, a wiec
zewnetrzny kształt technik, traciły
na znaczeniu przy odmienności strategii
walki, sposobów przygotowania do niej
czy wreszcie metodyki nauczania. Ta
ostatnia - jak sie wydaje - wynika
w znacznej mierze z temperamentu samych
uczacych. Były zatem treningi zarówno
przypominajace formą wykład akademicki,
jak i bardziej intensywne, wymagajace
troche wiecej wysilku fizycznego.
Zostało również zachwiane moje przekonanie
o nieodzownosci tzw. zejścia kątowego
w samoobronie. Bywa ono zewnetrznie
niewidoczne - jak w Tai chi chen -
albo zastąpione agresywnym ruchem
skrętnym - jak w Jow Gar. Zaskakujące
okazało się mentalne cwiczenie ciała
w Yiquan - zwłaszcza w kontekście
iście ulicznej demonstracji efektu.
Przy okazji wprowadzenia do praktyki
utwardzania ciała w Tang Lang Men
wyszło na jaw, iż przed niektórymi
technikami należy zachować całodobową
wstrzemiezliwość seksualną bądź alkoholową,
co wywołało widoczny zawód na twarzach
licznych uczestników. Nie dla każdego
to utwardzanie - oto asumpt do rozmyślań
nad wyjątkową elitarnoscią tejże sztuki
walki. Robiły wrażenie dynamiczne
treningi Hung Gar Kuen oraz Hu Lung
Pai. Podczas tego drugiego frapowało
mnie zagadnienie, czy niezwykła swada
i ruchliwość owego systemu jest immanentnie
weń wpisana, czy tez wypożycza wymienione
cechy od prowadzącego zajęcia sifu.
Z gospodarskiej skromnosci słowa nie
napisze o perfekcyjnym treningu Wing
Chun i logicznym pięknie jego technik.
Zaś całkiem poważnie: miła była swobodna,
bezpretensjonalna atmosfera warsztatów.
Zadawano pytania i udzielano wyczerpujących
odpowiedzi. Panował klimat otwartości
sprzyjający poznawaniu olbrzymiego
przecież obszaru wiedzy. To chyba
zresztą najbardziej oczywista droga
rozwoju sztuk walki w naszym kraju
- właśnie temu podobne spotkania oraz
seminaria szkoleniowe pozwalają docenic
i to, co sie robi samemu, i to, co
cwiczą inni, a o czym kiedyś można
było co najwyżej poczytać w specjalistycznych
magazynach. Najogólniejszy zatem morał
całego przedsięwzięcia musi nastrajać
optymistycznie. Oby do następnego
razu. I z równie fajnym rezultatem.
Arkadiusz
Kopański
_____________________________________________________
.............
|